środa, 6 listopada 2013

Orientalna przygoda

Gdy podchodzę, szklane drzwi rozsuwają się niemalże bezgłośnie, rozbrzmiewa pojedyńczy dzwonek i przenoszę się w świat orientu. Jestem w supermarkecie Nowa Azja.

Na moje „dzień dobry„ właściciel rzuca kilka dziwnie brzmiących sylab łypiąc na mnie nieufnym okiem. Matki z wózkami stanowią niezaprzeczalne niebezpieczeństwo dla porcelanowych miseczek piętrzących się na gęsto rozstawionych regałach. Choć równie dobrze jego obawa może wiązać się z przepastnością koszyka pod wózkiem, w którym z łatwością upchnełabym jakąś gęś z zamrażalki. Udaję, że jestem niewinna ( bo przecież jestem!!! ten chińczyk musiał chyba w KGB pracować?!) i skanuję bogactwo oferowanych produktów.

Na środku wylegują się brzuchate wory wszelkich odmian ryżu. Ciekawe na ile starcza przeciętnej azjackiej rodzinie taka 20-kilowa paczka?

Półki pod ścianą dają lokum prześcigającym się w urodzie tropikalnym owocom: papaji, mango, bananom liliputom, anonom, odurzająco pachnącym durionom.

Obok zaczyna się królestwo bulw: różne kolory słodkich ziemniaków, taro, ignam.

Świeże przyprawy i warzywa liściaste delektują się niskimi temperaturami lad chłodniczych. Tutaj zatrzymuję się i wymijając świńskie ogonki wybieram ładny kawałek masła Shea.

Z zamrażalek wychodzą kurczacze łapki i wypełzają ośmiornice. Kokosy w różych odsłonach zajmują kilka dobrych metrów kwadratowych.

Świeże orzechy, praktycznie pozbawione miąższu a wypełnione słodkawą wodą sąsiadują z wiórkami, olejem, lodami na bazie mleka kokosowego, kartonami tegoż, kokosową śmietaną etc.

Nieopodal octowe szaleństwo tłoczy się wraz z produktami fermentacji mlekowej: to tutaj zdają się kiełkować bambusy a wybór octu doprowadza do zawrotu głowy.

Sklep chiński straciłby honor bez swej kolekcji kluch, którą odkrywamy przedzierając się przez dział glonów i eleganckich drewnianych pałeczek.

Dotarcie do kasy oznacza przebycie gąszczu peruk ( przeznaczonych głównie dla klienteli afrykańskiej).

Tym razem zdecydowałam się na platany ( rodzaj bananów jedzonych, jak ziemniaki, po ugotowaniu), olej kokosowy i wcześniej wspomniane masło Shea.

Opuszczam tą namiastkę kontynentu azjatyckiego obmyślając strategię produkcji kremu dla Mruczusia. Egzema wróciła.

mały pomocnik
mały pomocnik
składniki na krem przeciw egzemie
składniki na krem przeciw egzemie
oleje i wosk pszczeli w kąpieli wodnej
oleje i wosk pszczeli w kąpieli wodnej
gotowy produkt
gotowy produkt
gotujemy platany
gotujemy platany

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz