U mnie jak w Rosji!
Pobudka przynosi nieraz dobre pomysły.
Zerkając na zegarek i przekalkulowując letni czas (zawsze zwlekam ze zmianą wskazówek i cyfr na czasomierzach) na obowiązujący obecnie zimowy dostałam przebłysku.
Jako mama freelance wcale nie muszę nic zmieniać!
Szkoła zacznie się dla nas (zostało nam jeszce kilka dni wakacji) poprostu o godzinę później. Mruczka (która jak każdy szanujący się kot nie lubi kłaść się spać wcześnie) będzie miała więcej czasu na wylegiwanie się rano w łóżku. Kocia Mama zyska dla siebie godzinę bezcennego spokoju i może wreszcie przeczyta jakąś książkę albo zacznie medytować!
To pomysł stulecia!
Niestety nie mogę przypisać sobie tutaj pionierstwa, gdyż Rosja wpadła na podobny pomysł w 2011 roku i już nie zawraca sobie głowy zmianą czasu.
Całe zegarowe szaleństwo zawdzięczamy Benjaminowi Franklinowi, który chciał oszczędzić świece. Obecnie życie komplikują sobie w ten sposób mieszkańcy 70 krajów świata, a podobno dużych zysków z tego nie ma, jeżeli w ogóle jakieś są. Jedyną niezaprzeczalną kwestią jest olbrzymi stres związany z wywróceniem naszych godzinowych przyzwyczajeń do góry nogami
.http://www.webexhibits.org/daylightsaving/franklin.html
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz